niedziela, 14 listopada 2010 * 17:26:57

Ogólnie rzecz biorąc nie mam pojęcia jak poruszać się po tym całym myspot, spieprzonym mylogu i tak dalej. Weszłam tu tylko dlatego, że chciałam zobaczyć czy to coś jeszcze istnieje.
Ja mam się dobrze, nadal jestem z Ł., kochamy się, blablabla, wszystko się zmieniło, żyję i tak dalej.

.K
komentarze [0]

środa, 17 czerwca 2009 * 10:50:38

Łoł. Nie myślałam, że tyle w moim życiu się zmieni. :)
Ludzie przychodzą i odchodzą. Jedni napatoczyli się sami, innych sama wyhaczyłam.
Mam Ł., szczęście, bezpieczeństwo. Może trochę więcej problemów, ale jest ok. ;)
Na Ł. świat się nie kończy, tak więc, następna klasa, bliżej prawa jazdy, matury z matmy, studiów. :)

tak więc,
`chwilo trwaj!
:)

.K
komentarze [1]

sobota, 11 października 2008 * 20:10:30

Łohoho. ;)) Zmiany, zmiany, zmiany.
Zmiany w szkole, w życiu, w ludziach, we wszystkim. Ale ten blog zamyka przecież jakąś część mojego życia, więc nie warto go wskrzeszać. Pisać należy tylko wtedy, gdy ma się świadomość, że za niedługi czas pewna brama może zniknąć.
Uwielbiałam tu pisać, ale teraz w internecie nie jest się anonimowym, więc wolę milczeć lub pisać tam, gdzie nikt nie wie, że ja to ja.
Więc do następnego bliżej nieokreślonego. ;) :*




.K
komentarze [0]

niedziela, 24 lutego 2008 * 23:15:41

spadam.
jakby nie było,
całego świata.
jak by nie było nawet mnie...

spadam.
nie czuję ciała.
i tylko błagam,
o łaskę trwania jeszcze.
spadam zostaniesz sama...

a może to mój chory sen?

.K
komentarze [0]

wtorek, 19 lutego 2008 * 00:08:46

17 urodziny.
Buahaha.
17 lat temu pojawiłam się na tym gównianym świecie.
17 lat temu matka ma zaczęła już mieć ból porodowe. xD
17 lat temu byłam niby planowanym dzieckiem.
17 lat temu nie było ze mną tylu kłopotów.
17 lat temu wszyscy wszystko za mnie robili.
17 lat temu nie miałam tylu problemów.
17 lat temu było wszystko łatwiejsze.
17 lat temu nikt nie myślał, że będę tym kim jestem.

Ajjj. :))
Spierdalać. :D
Dzień dobroci dla Dzięcioła dopiero się zacznie. =="



.K
komentarze [0]

niedziela, 17 lutego 2008 * 16:48:45

Weny do napisania czegokolwiek mądrego - brak. (:

.K
komentarze [0]

niedziela, 17 lutego 2008 * 16:37:47

Weny do napisania czegokolwiek mądrego - brak. (:

.K
komentarze [0]

czwartek, 7 lutego 2008 * 16:54:05

Kolejny raz okazało się, że mam strasznie słabą psychikę. Wczoraj wpadłam w panikę i Mama z Babcią kazały mi pić melisę. Na nic się to nie zdało, a po godzinie jak mnie ścięło tak siedziałam wpatrzona w monitor i wcale się nie odzywałam.
Nie lubię zmarłych. Nie lubię słowa "zwłoki". Nie lubię ich dotykać. Są tacy zimni. I mają fioletowy kolor. Boję się ich! Wczoraj przy Nim siedziałam ponad godzinę. Później miałam skutki. Dzisiaj nawet nie weszłam do kaplicy. Wyglądał jakby się uśmiechał. Najwięcej płakała Babcia.
Później trumna już była zamknięta. Białe róże, orkiestra górnicza - zawsze mówił, że "orkiestra to mi jeszcze kiedyś na pogrzebie zagra.", msza, łzy. Później cmentarz, modlitwy i wrzucili go w dół... Ot tak, zakopali.
Rodzisz się po to, żeby później umrzeć.
A na tabliczce widnieje napis:
Mariusz W.
☼ 4.04.1967
† 4.02.2008


.K
komentarze [1]

środa, 6 lutego 2008 * 02:01:46

Luty jest miesiącem złym, w którym wszystko staje na głowie i który sam w sobie jest wielką niewiadomą. W te klika dni zła przyniósł wiele. Bo śmierć człowieka to bardzo bolesny cios. I choć wszyscy wiedzieli, że umrze, to nikt nie myślał, że to będzie już. Miał plany.. Miał jeździć wiosną na rowerze, nauczyć Ewelę pływać a latem wziąć babcię na Mazury... Za chwilę składałby papiery na rentę, chciał kupić sobie domek w Nowej Rudzie, albo chociaż dwupokojowe mieszkanie. Takie, żeby D. czy P. kiedy do niego przyjadą mieli gdzie spać... Nie zdążył. Lekarze rozkładali ręce, ba, nawet chcieli Go do domu wypisać! Musieliśmy jeździć, prosić się o pomoc. Tak mało osób jej udzieliło... Czy tak mało jest życzliwych ludzi?
Człowiek wie, że są takie choroby na które się umiera. Wie, że pielęgniarki mają ciężką prace. Wie powierzchownie. Bo kiedy wchodzi się w ten szpitalny świat, można naoglądać się tylu rzeczy, że na wiele, wiele miesięcy się je zapamięta. To taka "lekcja życia. brutalna lekcja." - jak to Gosia powiedziała. I nie życzę tego nikomu.
W czwartek, czyli de facto jutro pogrzeb. Znów pełno łez. Bo to jest niesprawiedliwe! To nie był jeszcze Jego czas. Co On takiego zrobił? Komu zawinił?
Umierając krzyczał, że wszystkich kocha, ale przede wszystkim "Babciu, ratuj!". Niestety Babcia już nie mogła pomóc...

Kochał w swoim życiu tylko jedną kobietę, która z resztą go zostawiła, nigdy nikomu nic nie zrobił, był spokojnym, naprawdę normalnym facetem. Miał czterdzieści lat i całe życie przed sobą. Bo jak mawiają - życie zaczyna się dopiero po czterdziestce. ;)

M. poszedł do wojska.

.K
komentarze [0]

niedziela, 20 stycznia 2008 * 19:55:41

Zapominam. Powoli.


Byle do wtorku. (:

.K
komentarze [1]

czwartek, 17 stycznia 2008 * 01:50:04

Nie lubię tego bloga.
Widzę w nim te najlepsze chwile, które, cholera, już dawno minęły. Nie ma sensu już płakać nad rozlanym mlekiem. Nie ma sensu zaklinać się na nie'wiadomo'co, że gdybym mogła wszystko rozegrałabym inaczej. Chociaż... Jakbyśmy to rozegrały nie wie nikt. Istotną sprawą w całym tym gównie jest to, że tyle lat poświęciłyśmy. Tyle, nie chcę mówić, że zmarnowałyśmy. Bo ja nie sądzę, że te lata były zmarnowane. Nie sądzę też, że ta przyjaźń, była przyjaźnią zmarnowaną. Nauczyła mnie kilku rzeczy. Kilku istotnych faktów. I jeśli te nauczki wykorzystam - wyjdę na prostą i jakoś sobie w końcu poradzę.
Już dawno miałam odciąć od siebie to wszystko. Ale nie potrafię.. Człowiek jest głupi i się przywiązuje. Ja się cholernie przywiązałam.


śmierdzi za oknem.
a podsumowując... w dupie mam to wszystko.

.K
komentarze [0]

niedziela, 23 grudnia 2007 * 11:55:52

Rzekłabym, iż styczeń coraz bliżej, ferie coraz bliżej, spotkanie z J. coraz bliżej, maj coraz bliżej, koncert Metalliki coraz bliżej, koniec roku szkolnego coraz bliżej, a do szczęścia mi daleko.

Nie lubię świąt.

.K
komentarze [1]

czwartek, 6 grudnia 2007 * 20:29:43

"Oczekiwanie. Pierwsza lekcja miłości, jakiej się nauczyłam. Dzień dłuży się w nieskończoność, snujemy tysiące planów, prowadzimy sami ze sobą wymyślone dialogi, przyrzekamy się zmienić - i trwamy w niepokoju aż do nadejścia osoby, którą kochamy.
A kiedy jest wreszcie obok, to brak nam słów. Bowiem długie godziny oczekiwania wywołują napięcie, napięcie przekształca się w lęk, a lęk sprawia, że wstydzimy się okazać własne uczucia."

.K
komentarze [1]

piątek, 30 listopada 2007 * 23:43:10

"- Podziwiam Cię - odpowiedział. - A także podziwiam walkę, którą toczysz z własnym sercem.
- Jaką walkę?
- Dajmy spokój - odrzekł.
Dobrze wiedziałam, co ma na myśli.
- Nie łudź się - odpowiedziałam. - Zresztą, jeśli chcesz, możemy o tym porozmawiać. Mylisz się co do moich uczuć.
Przerwał zabawę szklanką i popatrzył mi w oczy.
- Nie łudzę się. Wiem, że mnie nie kochasz.
Jego słowa sprawiły, że poczułam się jeszcze bardziej zagubiona.
- Ale będę o to walczył. W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca.
Nie wiedziałam, co powiedzieć.
- A ty jesteś tego warta - zakończył."



.K
komentarze [7]

poniedziałek, 26 listopada 2007 * 21:02:31

"Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej przez trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to czego tak bardzo im brak. A ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość."


.K
komentarze [7]


Kluby


Zdjęcie: dA.
Szablon: Dzięcioł.

° buch ° ich ° fav ° °